19 września, 2025

Kupiłem samochód elektryczny — teraz moi znajomi też chcą taki mieć

Jako Head of Product w EXACTO zajmuję się budową narzędzi, które wspierają sprzedaż samochodów używanych. Od kilku lat na międzynarodowych konferencjach dotyczących remarketingu i rynku pojazdów z drugiej ręki jeden temat nie schodzi z agendy: samochody elektryczne i cała problematyka związana z ich powrotem na rynek wtórny.

Dealerzy sprzedający nowe samochody elektryczne mają dziś co najmniej trzy potężne narzędzia ułatwiające im budowanie lejka sprzedażowego:

  • Dotacje rządowe lub unijne,
  • Korzystne finansowanie w formie najmu z mocno zawyżonym RV (residual value),
  • Efekt nowości – nowy model EV zawsze będzie technologicznie korzystniejszy od używanego,
  • Dodatkowo – producentom zależy na sprzedaży nowych EV, bo wpływa to na ich wyniki emisji CO₂.

Problem, który dopiero nadchodzi

Zawyżony RV generuje poważny problem, który już występuje w Europie Zachodniej, a niebawem dotrze do Polski. Na rynek zaczną wracać pakiety samochodów finansowanych w ramach najmu z nierealistycznie wysoką wartością rezydualną.

Ten kryzys uderzy w:

  • Instytucje finansujące, które będą zmuszone odkupić te auta po zawyżonej wartości,
  • Dealerów, którzy często przejmują ten obowiązek, a już dziś mają problem z odsprzedażą aut demonstracyjnych.

To taka asteroida w drodze do rynku dilerskiego – na razie odłamki spadają na Zachodzie, ale można już dziś przewidzieć datę uderzenia w Polskę.

W ramach CARA, wspólnie z zespołem EXACTO, staramy się na nowo zdefiniować sposób prezentacji używanego samochodu elektrycznego. Traktujemy EV jako nową kategorię produktu, wymagającą innej narracji, świadomości i budowania wartości.

Skąd decyzja o zakupie?

Ten przydługi wstęp był potrzebny, żeby pokazać moją motywację do zakupu samochodu elektrycznego.

Mój wybór padł na… ChatGPT.

Jako kierowca aut z V8 i mocą powyżej 300 KM byłem kompletnym laikiem w świecie EV. Zapytałem więc ChatGPT, jaki samochód elektryczny warto kupić przy moim stylu jazdy i trasach. Nie chciałem iść po poradę do dealerów — wiadomo, każdy chwali swoje.

Tragedia w trzech aktach

Jako kierowca Audi, w sobotę po śniadaniu pojechałem do salonu tej marki, aby obejrzeć modele EV. Byłem świeżo po szkoleniu sprzedażowym Audi, więc miałem wysokie oczekiwania. Nie zdradzałem, czym się zajmuję — każdą zmianę auta traktuję jako test procesu sprzedażowego.

I wydarzyła się tragedia w trzech aktach:

  1. Na prośbę o doradzenie – sprzedawca odesłał mnie do internetu i YouTube.
  2. Nie zaproponowano mi kawy ani jazdy próbnej. Auto było rozładowane.
  3. Dostałem e-mailem ofertę, ale nigdy nie otrzymałem odpowiedzi na pytania o konfigurację.

Zrezygnowany, porzuciłem temat na kilka tygodni.

Ioniq 5 – miłość z testu

W ramach projektu z Hyundai Motor Europe testowaliśmy Ioniqa 5. Auto miało dwa minusy:

  • Brak bezprzewodowego Android Auto,
  • Złącze USB-A, które nie ładowało mojego iPhone’a.

Zasięg 300 km budził obawy, ale później znalazłem informację, że wersja poliftowa ma już bezprzewodowy CarPlay. Wysłałem 9 zapytań o finansowanie do różnych dealerów.

(Swoją drogą, szkoda że Otomoto nie pokazuje raty najmu – jak to robi np. autofinance.pl).

Finalnie najlepszą ofertę otrzymałem od Hyundai Fortis z Bydgoszczy. Transakcję zamknął Michał Wieser z obsługą na wzorowym poziomie. Gratulacje dla Hyundai Motor Poland!

Oferta, po której zaczynają mi zazdrościć

Po wpłacie 36 000 zł brutto (z czego 30 000 zł zwróci program „Nasze Auto”), moja rata najmu wynosi 860 zł brutto miesięcznie, przy założonym przebiegu 15 000 km rocznie.

Co dostaję w tej cenie?

  • Zasięg ~450 km przy jeździe trasowej 120 km/h,
  • Przestronne i komfortowe wnętrze – idealne na dwa foteliki dziecięce z funkcją pochylenia,
  • Dobre wyposażenie i nowoczesny wygląd – Ioniq 5 robi wrażenie.

Dlaczego znajomi mi zazdroszczą?

Po pierwsze: bo przetarłem im szlak. Pokazałem, że samochód elektryczny nie gryzie i że realnie da się nim żyć bez wyrzeczeń.

Po drugie: bo płacę mniej niż oni za tankowanie, a jednocześnie jeżdżę nowoczesnym, cichym, komfortowym autem.

Po trzecie: bo zrobiłem to z głową – po analizie, testach, bez emocji. I trochę dzięki AI.

Dziś wielu moich znajomych już rozważa zakup EV. I nie ukrywam – trochę mnie to cieszy, trochę bawi, ale przede wszystkim daje mi satysfakcję. Bo nie tylko kupiłem auto, które ma sens, ale też trochę zmieniłem świat wokół siebie.

Autor: Michał Araszkiewicz

Close
UP